• Wpisów:99
  • Średnio co: 34 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 14:33
  • Licznik odwiedzin:36 683 / 3416 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nie chciałam opuszczać tego bloga, ale wiecie... jakoś tak wyszło.
Aktualnie czuję niechęć do wielu rzeczy, które mnie otaczają i lenię się, naprawdę strasznie się lenię...
Czasami ma się takie momenty, że chce się rzucić wszystko w cholerę i gdzieś uciec, ja mam tak dość często. Przerwa świąteczna trwała stanowczo zbyt krótko...
 

 
Aklimatyzacja w akademiku trwa... myślałam, że będzie gorzej. Październik miesiącem wydatków i nerwowych chwil. Pierwsza w życiu tabletka-po i zgubiony portfel... co prawda portfel się znalazł, inne pechowe sytuacje z tego miesiąca przeradzały się w pozytywne i wesołe. Mam nadzieję, że będzie tak też i tym razem. Cierpię na brak czasu, 2 szkoły w dwóch różnych miastach, do tego życie prywatne... ciężko to momentami pogodzić, a dopiero październik. Jestem leniem więc tym gorzej dla mnie...
Niektórzy ludzie dookoła mnie są dziwni. Plotki, ploteczki... tylko to ich interesuje. Też się zastanawiacie co mówią o was inni? W moim wypadku to co mówią zazwyczaj jest zupełnie różne od prawdy, dowiadywanie się o tym poprawia mi humor zdecydowanie.


PS. Po więcej inspiracji zapraszam na http://petitenoire.tumblr.com
 

 
3 miesiące od ostatniego postu... nie mam się za bardzo czym chwalić. Wakacje powoli się kończą, spędziłam je gównie w domu. Myślałam, że wizja związku na odległość i do tego dość świeżego będzie ciężka i się posypie, a jest na odwrót. Spotkania w wakacje jak najbardziej udane. Poza tym rozleniwiłam się jeszcze bardziej (jeśli się w ogóle da), ale odpoczęłam przynajmniej. Teraz czeka mnie jeszcze jedna poprawka, zaliczenie pleneru i nowy rok akademicki. Jestem pewna, że przyniesie wiele niespodzianek, mam nadzieje, że głównie pozytywnych.
Rzecz warta odnotowania - zmieniłam kolor włosów. Z rudych na czerwone. Zakochałam się w tym kolorze.
 

 
Powoli zbliżają się wakacje, a ja nie mam wcale ochoty wracać do domu, no way. Lubię sobie czasami myśleć o swoim życiu jak o jakimś tragikomicznym filmie, no bez jaj. Raz wszystko się wali, potem jest wręcz odwrotnie, mam na tyle duży dystans do siebie i otaczającego mnie świata, że zamiast się załamywać czy coś się z tego śmieję. Inaczej zwariować by można... Jak już wcześniej wspominałam poznałam super faceta. Na pewno idealizuję go trochę, na początku wszyscy chcą się pokazać z jak najlepszej strony, ale nie znałam nigdy chłopaka, który by tak się wpasowywał w moje kryteria odnośnie zainteresowań etc. No i jak to bywa w moim wypadku: jestem sama, wszyscy mają mnie w dupie, a gdy jestem z kimś to nagle kilka osób się do mnie odzywa, zaczął pisać do mnie mój były, pan "nie chcę utrzymywać z Tobą kontaktu chociaż rozstaliśmy się w zgodzie i oboje tego chcieliśmy". Nie ogarniam go, ale chyba sobie skojarzył fakty, że zbliżają się wakacje, wracam do domu i chyba myśli, że tylko czekam na to, by się z nim spotkać... no way. No, bo to WCALE nie jest podejrzane gdy osoba, która ponad pół roku wcześniej się zarzekała, że nie chce mieć z Tobą nic wspólnego nagle do Ciebie pisze zmartwiona i pyta ciągle czy ja śpię, czy mam dużo nauki, a teraz się martwi o moje zdrowie. No kurwa... what the fuck . Wizja wakacji mnie trochę martwi, ale myślę, że jakoś to ogarnę. Nie mam ochoty wracać do domu, ani trochę. Od razu zaczną się spory z rodziną (dogadujemy się dobrze jedynie gdy ja mieszkam sama i przyjeżdżam do domu na weekendy). Do tematu edukacji wracając - wszystkie przedmioty praktyczne omijając rysunek zaliczone, w przyszłym tygodniu sama teoria. Może pochwalę się wam butem jakiego zrobiłam .
  • awatar Streenesse †: 3fotka cudowna :D a koleś z reflexem i chcicą niech spiepsza w sumie zazdroszcze! niby mam faceta wielka milosc bla bla bla a jednak tak tesknie za wolnoscia i za normalnymi spotkaniami z kolegami na luzie ze czasem powinnam jebnac sie po glowie. Ty masz to za free :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
To zabawne jak życie może Ci się obrócić do góry nogami w ciągu niecałych dwóch tygodni.
Raz jesteś sama, raz poznajesz super faceta.
Co tu więcej dodawać...
  • awatar olgulka: super :D to muszę poczekać na swoje dwa tygodnie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Zamiast iść na rysunek siedzę na pingerze i maluję paznokcie .
Powiem wam, że gdyby rok temu ktoś mi powiedział, że będę chciała zamieszkać w akademiku to bym go wyśmiała. Teraz nie poznaję samej siebie . Jak dobrze pójdzie zamieszkam z koleżanką z roku, jedna z osób z roku z którymi się najlepiej dogaduję. Będzie wesoło. Tymczasem zamiast myśleć co będzie za rok, albo za dwa powinnam zająć się zbliżającą się sesją, a ja od 3 dni szukam innych zajęć. Czarno to widzę jak na razie, ciężko mi się zabrać do niektórych rzeczy. Deszczowa pogoda za oknem nie zachęca, w taką pogodę chce mi się głównie spać.
  • awatar olgulka: ale to zupełnie normalne, że jak nadchodzi sesja to robi się 1500 innych niepotrzebnych rzeczy, wiem bo czeka mnie już 6 w mojej karierze :)
  • awatar SUPERHEROINA: zawsze tak jest, że jak sesja, to nagle nawet wyniesienie śmieci wydaje się bardziej interesującym zajęciem od nauki :D
  • awatar tinker_bell: sesja nie zając, nie ucieknie xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jako, że z wiekiem nam przybywa, a nie ubywa, a nastoletni wiek skończyłam miesiąc temu i widzę, że figurę jaką miałam w liceum, a figura jaką mam teraz dzieli duuużo postanowiłam wziąć się za siebie. Zakupiłam polecanego kiedyś tam Shape'a i zabieram się od dziś za ćwiczenia. Nawet nie ma tragedii, wytrwałam pierwszy trening .

Presja zbliżających się wakacji daje do myślenia...

Podsumowując - pragnę lata, powrotu do domu, opalić się, zrobić następny tatuaż i spędzić całkiem fajne wakacje.
 

 
Działą wam wysyłanie postów przez smsy? Ułatwiło by mi to życie, a kilka razy już wysyłałam kod aktywacyjny, próbowałam wysłać posta i nic.
  • awatar Tomek Juszczyk: Cześć ŚWIETNIE CZYTA SIĘ TWOJE WPISY :D :* Pomozesz? Biorę udział w konkursie na którym baaaardzo mii zależy,<3 potrzebuje głosów, oddanie głosu zajmie ci max 10 sekund, prosze pomoż Link: www.obozymlodziezowe.pl/konkurs-koszulkis/11496 po zjechaniu w dół kliknij kciuka, i przepisz kod z obrazka. Z góry dziękujeee :* <3 POMÓŻ MI SPEŁNIĆ MARZENIA, BŁAGAM ZAGŁOSUJ <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Moje życie jest ostatnio mega nudne .
Tęskni mi się za rodzinnym miastem, moja współlokatorka mnie wkurwia i w ogóle jakieś przesilenie wiosenne czy coś nadchodzi .
Nowy semestr rozpoczęty, coś czuję, że będzie dużo gorzej niż wcześniej. Od kilku dni ciężko mi się zabrać za cokolwiek, siedzę głównie i nic nie robię, albo robię rzeczy nieistotne.
Nie wiem z czym to się wiąże, chyba liczyłam, że to wszystko będzie wyglądać trochę inaczej, myślałam, że będę w dużo lepszej sytuacji finansowej, a tu nie wyszło i trzeba się jakoś męczyć, nie spodziewałam się, że moja mama spędzi pół zimy w szpitalu i nie wiadomo do kiedy tam będzie, myślałam, że poznam więcej kreatywnych osób, które będą inspirować do działania, póki co moja grupa jest jakaś drętwa i mało chętna do czegokolwiek.
Może wiosna coś zmieni, mam taką nadzieję, zima zawsze mnie dobijała...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dwa egzaminy do poprawki. Dam radę, mam tydzień. Tymczasem jutro wracam do domu i zostaję najdłużej jak się da. Pora trochę odetchnąć i spotkać się ze starymi znajomymi w międzyczasie. Poczułam ostatnio potrzebę zrobienia kolejnego tatuażu, mam już pomysł, ale wykonanie nastąpi pewnie jesienią najwcześniej. Nie wiem czy wytrzymam tyle .
 

 
Sesja w pełni. Myślałam, że będzie nieco łatwiej. Najgorsze egzaminy dopiero przede mną, wszelkie pierdoły w stylu rysunek, malarstwo już zaliczone.
Sytuacja rodzinna dużo lepsza, chociaż dalej nie jest super, całe szczęście najgorsze za mną. Szkoda, że wszystko się nawarstwiło i przez to zawaliłam jedną rzecz na której mi zależało, ale mówi się trudno. Później będzie lepiej.
Muszę sobie zrobić jakąś listę rzeczy na które muszę zwrócić uwagę przy późniejszych zaliczeniach, nie myślałam np., że narysowanie ok. 16 projektów sukienek zajmie mi całą noc -.- .
Nie jestem z siebie zadowolona. Niby mam jakieś tam usprawiedliwienie, ale nie jestem typem osoby, która zwala wszystkie swoje niepowodzenia na problemy z zewnątrz jak chociażby jedna koleżanka z roku, która ciągle nie chodzi i symuluje choroby. Mimo wszystko czuję się już lepiej, wszystko robi się lepsze i mam nadzieje, że nic się już nie spieprzy. Dwa ostatnie miesiące były chyba najgorszym okresem w moim życiu. Teraz pora powrócić do życia i blogowania ;D .
  • awatar olgulka: zawsze po burzy w końcu musi wyjść słonce. powodzenia :D
  • awatar Mrs.Spamula...: świetne...:D zapraszam do oglądania,komentowania i obserwowania mojego bloga.... : D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Chyba nadeszła pora coś napisać... nie chcę porzucać bloga, odczuwam jakąś potrzebę pisania raz na jakiś czas o sobie, ale ostatni miesiąc był beznadziejny i przytłaczający. O ile 2011 rok był dla mnie dość dobry (pomimo sytuacji w których powinnam mieć doła, a łaziłam szczęśliwa jak to stwierdziła pewna bezstronna osoba) to jego końcówka mnie zmiażdżyła. Za dużo złych informacji na raz, wszystko spadło na mnie w ciągu kilku dni. Nie chcę pisać szczegółowo, bo nie wiem kto tu może wejść, nie wierzę w anonimowość w internecie. Fakty są takie, że siedzę sobie w mieście gdzie studiuję i się w sumie opierdzielam podczas gdy mam ochotę siedzieć w domu ze swoją rodziną. Kurwa, nie wiem czy problemy zbliżają do siebie ludzi, ale czuję w tej chwili jakieś silne powiązanie z najbliższą rodziną. Wcześniej głównie mieliśmy do siebie pretensje o wszystko i dalej odczuwam ten stan gdy jestem dłużej w domu, dobrze zrobiłam przeprowadzając się z domu i uparte dążenie do tego mimo ich sprzeciwów opłaciło się, ale z drugiej strony siedzenie tu w aktualnej sytuacji sprawia, że za dużo myślę - negatywnie. Sytuacja powinna się wyjaśnić w ciągu tego tygodnia podejrzewam, prawdopodobnie czeka mnie nerwowy weekend w szpitalu.
Z bardziej pozytywnych rzeczy - zaliczyłam semestr w szkole policealnej z dobrymi ocenami, dobrze, że przynajmniej jedna rzecz poszła dobrze. Na uczelni jak na razie mam trochę zaległości i mało motywacji do pracy, a sesja powoli się zbliża... nie wiem czy to jakieś 'wypalenie zawodowe' czy po prostu za dużo problemów się nagle zebrało i nie umiem się skupić na tej cholernej nauce czy co... śmieszny fakt - często się dziwiłam gdy widząc projektantów ubrań widziałam ludzi ubranych dość zwyczajnie, klasycznie i bezpiecznie, bo sama lubiłam się wyróżniać, nie byłam bardzo ekstrawagancka, ale coś było charakterystycznego w moim ubiorze, teraz dopadło mnie to samo. No nie ogarniam. Mogłabym chodzić ciągle w czarnych, albo białych rzeczach, chyba za dużo myślenia i gadania o tej całej modzie (a to dopiero początek lol).
W ogóle mam jakiś dziwny nastrój ciągle, może to przez to, że mało śpię, a jak mało śpię to wstaję zamulona i w kiepskim nastroju. Swoją drogą ciekawa zależność, ostatnio ją zauważyłam. Sypiam po 3 godziny i potem widzę wszystko w czarnych kolorach. Śpię po 12 i jest zajebiście...
Żeby więcej dodać do tego teraźniejszego bałaganu postanowiłam rozstać się z chłopakiem po dokonaniu 'poważnej rozmowy', cóż, rozmowa nam nie wyszła zbyt poważnie i dalej zwlekam z decyzją (chyba po prostu potrzebuję jego wsparcia w najbliższym czasie i nie chcę sobie dowalać zmartwień), ale mam wrażenie, że po paru latach znajomości i bycia ze sobą jesteśmy w tej chwili bardziej jak starzy kumple niż para, a nagle zapragnęłam czegoś zupełnie innego. Chaotycznie to wszystko piszę, jestem od 20-paru godzin na nogach i chyba pora spać. Dzień zacznę zajęciami z anatomii, której nie znoszę i ona mnie też (nie zaliczony kolos :<. Jak się ogarnę trochę to obiecuję pisać regularnie .
  • awatar Streenesse †: duzo się dzieje tam u Ciebie... oby sie poukladalo jak nalezy :) a z chlopakiem moze dojdziecie do porozumienia w koncu kilkuletnią znajomość trudno zerwac
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
chcę do domu -> wykonalne najwcześniej w piątek, nie żebym się za rodziną stęskniła, ale za kimś innym już tak.
  • awatar Gość: yI0i3E http://www.QS3PE5ZGdxC9IoVKTAPT2DBYpPkMKqfz.com
  • awatar Gość: XZz402 http://www.QS3PE5ZGdxC9IoVKTAPT2DBYpPkMKqfz.com
  • awatar Gość: LW9v2B http://www.QS3PE5ZGdxC9IoVKTAPT2DBYpPkMKqfz.com
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (350) ›
 

 
Czuję się zmęczona trochę, sama nie wiem czym, starałam się być grzeczną dziewczynką, chodzić wcześnie spać, nie zasypiać na wykłady i co mi z tego przyszło? W tym tygodniu codziennie wstawałam później niż powinnam, całe szczęście ustawiałam budzik tak, że wstanie godzinę później nie było dużym problemem. Teraz spędzam pierwszy weekend sama w mieszkanku i mam wrażenie, że się rozleniwię jeszcze bardziej . Wolałabym go spędzić w domu, stęskniłam się za swoim chłopem i czuję się nieco chujowo z tego powodu. Na pocieszenie mogę swoją miłość przelać na ubrania póki fundusze pozwalają na drobne szaleństwa .

Obiecałam kiedyś fotki z Łodzi, szczerze mówiąc nie wiem do końca jak ocenić tą imprezę, na pewno fajnie było zobaczyć wiele dobrze ubranych osób, których zna się chociażby z ich blogów na żywo, ale ogólna atmosfera jakoś do mnie nie przemawia i trochę zniechęca do mojego przyszłego zawodu związanego z tym światem . Nie obyło się bez śmiesznych sytuacji, wkradania się na jeden pokaz nielegalnie, błądzenia z dworca na dworzec w Łodzi miło było, nie powiem. Zdjęcia z pokazów Moniki Ptaszek i Zuo Corp oraz z showroomu, have fun .
 

 
Fail za failem, problemy z kompem, brak czasu :< .
(dlatego nie piszę)
Ale ogólnie jest całkiem dobrze.

(rozpiszę się bardziej jak po północy będzie działał mi internet, od paru dni nie działa... )
 

 
Nie mam czasu pisać zbytnio. Dużo się dzieje, mam dużo roboty, do tego miałam mały kryzys, ale już chyba opanowany, a przynajmniej nie daje się we znaki tak jak jeszcze tydzień temu. Uporządkowałam sobie pewne rzeczy, priorytety . Do tego mam/miałam problemy z mieszkaniem - właścicielki do niedzieli nie ma w Polsce, a są problemy z ogrzewaniem i w połowie mieszkania właściwie go nie ma. W ogóle chcemy się wynieść z tego mieszkania jak najszybciej, ale to już inna historia...
Jutro wyjeżdżam na Fashion Week do Łodzi (i nie tylko na Fashion Week ), nie mogę się doczekać! W tamtym roku dostałam wejściówkę, ale nie mogłam pojechać, a teraz wyjazd jest moim "obowiązkiem" wg jednej pani profesor . Postaram się przygotować obszerną fotorelację .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nadrabiam powoli wpisy (taaa... życzcie mi powodzenia ). Powracam do starych nawyków - siedzenie do późna w nocy, wstawanie rano.
Studia wypaczają mi mózg, po jednych zajęciach z anatomii mam dosyć wszelkich butów na obcasie w obawie o własne zdrowie i ewentualnych następnych pokoleń, szukam szybko jakichś fajnych płaskich botków (mam też inne cele, komu by się chciało ciągle biegać na obcasach/koturnach z walizką, blejtramami, albo siatą jedzenia, a jeszcze lepiej jeździć z dworca na dworzec w innym mieście ).
 

 
Będąc stęsknioną za pingerem jedną z pierwszych rzeczy, które robię po podłączeniu modemu jest pisanie tu . Ogólne wrażanie z pierwszego tygodnia studenckiego życia - jest fajnie. Co prawda mogłoby być lepiej, ale mam nadzieję, że się rozkręci .
Ze współlokatorką jak na razie dobrze się dogadujemy, oby było tak dalej. Więcej napiszę później, mam limitowany internet i ciągle się boję, że od razu ten limit zużyję (noce darmowe thank god).
 

 
Wszystko spakowane (no prawie, w końcu skądś to piszę). Boję się trochę . Nie pojechałam na spotkanie organizacyjne, mam nadzieję, że nie będzie przez to problemów. Na koniec się pochwalę ostatnimi zakupami jesienno-zimowymi: swetro-tuniko-sukienka, jakiś no name, a coś takiego miałam w głowie od września i Emu na zimę dzięki którym mam nadzieję będzie mi ciepło. Emu chodziły za mną od dwóch zim, ale bałam się je kupować, żeby się nie zniszczyły przez chodzenie w okolicach mojego domu (mam taką uliczkę, żeby dojść na przystanek pełną kamieni, do tego często zabłoconą niezależnie od pogody...), szkoda kupować buty za kilka stów, żeby od razu się zniszczyły -.- . Pierwsze wrażenie - są boskie, polecam każdemu jeśli mieliście kiedyś podróbki Emu, to podróbka, a oryginał -> niebo, a ziemia... Rozumiem, że wielu osobom mogą się nie podobać, ale mam dosyć kupowania butów, które może są i ładne (chociaż mało które kozaki mi się podobają), ale albo są niewygodne, albo rozwalają się od razu, albo w nich marznę...
  • awatar Mc_Dusia: ja tam je lubie wlanise za to ze sa bardzo cieplutkie
  • awatar Streenesse †: aaaaaale fajowe i slodkie! i plusem tych bamboszków jest to ze nie są takie jak wszystkie teraz te zwyklaczki na ulicach przez ten pasek :) bardzo mi sie poobaja :)
  • awatar katsiasta: Bardzo chciałabym mieć oryginał, ale szkoda mi pieniędzy na takie butki ;P ale nie narzekam na moje podróbki ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Jestem oficjalnie studentką wzornictwa .
Póki co wszystko idzie dobrze - mieszkanie załatwione i to całkiem ładne i dobrze zlokalizowane jak na koniec września . Przeraża mnie jedynie myśl o limitowanym internecie przez następny rok, do tego o dość niskim limicie. Trzeba będzie się przestawić na ascetyzm internetowy, albo siedzieć w nocy/rano żeby nie nabijać sobie limitu. Wyjeżdżam w niedzielę rano i pewnie pozostanę bez neta na jakiś tydzień. Ciekawe jak to będzie na tych studiach. I czy nie pozabijam się ze współlokatorką, póki co wszystko ustalamy kompromisowo, ciekawe jak to będzie później .

PS. Przeraża mnie 6 godzin rysunku (45min teorii) zaczynających się po 7. Nie dość, że mnie to męczy to jeszcze tak rano. Trzeba będzie przecierpieć .
  • awatar Streenesse †: też widze że się wysiedzisz na zajeciach :P ale rys nie mialabym cierpliwosci tyle czasu,dla siebie cos tam czasem naskrobie wiec podziwiam
  • awatar Mr. Sneijder: Taaa a mialo się oficjalnie zacząć dzisiaj :(
  • awatar pajaja: ja tak miałam całe liceum z rysunkiem... ale mi się podobało bo był luz :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Mam dziwne wrażenie, że moje koleżanki się na mnie poobrażały bez powodu. Tzn., jeśli jest jakiś powód to jedna może myśleć, że jej nie złożyłam życzeń urodzinowych, dziwna sytuacja, bo jej złożyłam na fb(no jakże by inaczej...), a parę godzin później wyłączyłam konto i usunęło moje posty, ona wtedy była dostępna więc myślałam, że to przeczytała, ale od czasu swoich urodzin nie odzywa się do mnie w ogóle. Tak samo dwie pozostałe dziewczyny z którymi ona ma lepszy kontakt ode mnie, ale jak jesteśmy grupą to wszyscy się lubimy i dobrze dogadujemy. Nie mam pojęcia o co chodzi, na początku września to ciągle jakieś plany były żeby ten wrzesień dobrze wykorzystać, a teraz cisza... głupia sytuacja, a ja jeszcze ciągle choruję (dopiero co wyzdrowiałam i teraz coś innego zaczęło mnie dolegać... siostra mnie chyba jakimś wirusem zaraziła) więc żadnych wyjść nie proponuję. Jeśli naprawdę się na mnie fochnęła/y o te urodziny, to z tego co pamiętam ona o moich zapomniała całkowicie i nie miałam z tego powodu do nikogo pretensji. No nic, dziwnie trochę jest, bo pewnie się już z tymi dziewczynami nie spotkam przed rozpoczęciem roku akademickiego, a potem to pewnie w zimie najwcześniej... szkoda, że tak dziwnie się to kończy.
Jest za to parę osób o które nie muszę się martwić, że nasze kontakty się poluzują w jakiś sposób, bo znamy się wiele lat i chociaż nie mamy zawsze dla siebie czasu to jak już się spotkamy jest super. Przykład miałam dwa dni temu gdy koleżanka zaprosiła mnie i jeszcze jedną znajomą na urodzinowe piwo . Jesteśmy całkiem różne, lubimy inne rzeczy, gdy się poznałyśmy było to najbardziej widać, a mimo to wiem, że mogę na nią liczyć chociaż widzimy się dość rzadko.
Chyba zaczynam przynudzać, muszę wstać jutro wcześnie i to baaardzo jak na moje wakacyjne standardy, a czuję się jak jakiś flak. Gardło mnie boli chociaż się kuruję tabletkami od gardła od 2 dni to jest coraz gorzej, a na dodatek zaczynają mnie boleć mięśnie. Hip hip, hurra! Fajnie, że muszę od poniedziałku ogarniać przeprowadzkę, mieszkanie i masę innych rzeczy, już widzę siebie latającą po sklepach w takim stanie . Najchętniej bym została w domu, nigdzie się nie przeprowadzała, już mi zaczyna domu brakować, chociaż uparcie od jakichś 6 lat marzyłam skrycie o wyprowadzce na studia...


PS. A w poniedziałek wam się pochwalę oficjalnie, że otworzyli mi kierunek i jestem studentką chyba, że mnie oszukali w środę .
 

 
Nabawiłam się ostatnio kilku nieprzyjemnych dolegliwości przez "niedzielne szaleństwa" . Nie mam pojęcia czemu nagle obudziłam się z bólem ramienia, który nie ustępuje od poniedziałku i na dodatek się nasila, o reszcie nie będę pisać. Gdyby nie to, miałabym pracę na kilka dni i zarobiłabym sobie na emu (zakup oryginalnych chodzi za mną od 2 lat, ale mieszkam w takim rejonie, że buty by się szybko zniszczyły, teraz za to jest idealna okazja, bo się stąd wyprowadzam i mam dosyć marznięcia we wszystkich kozakach), ale nic z tego, bo nie mogę ręki nawet do góry podnieść. Świetnie. Rodzice twierdzą, że przesadzam i mam smarować ramię maścią, która ledwo co daje, chociaż jest mocna. Oczywiście do lekarza też w tej chwili nie pójdę, bo jak niedawno rejestrowałam się do rodzinnego to czekałam miesiąc na wizytę. To jest chore -.- .
Zaczęła mnie przerażać wizja października, w środę mam dzwonić dowiadywać się co i jak, a na irk jest ponad połowa miejsc wyczerpana, ale w 1 terminie było podobnie i połowa nie złożyła dokumentów więc wolę się nie nastawiać -.- . I tak są lepsze szkoły, w Poznaniu do 30 września przedłużyli rekrutację :O szkoda, że nie pozwolili mi tam składać papierów -.- .
Mam ochotę ponarzekać na wszystko, bo siedzę w domu, miałam iść na urodziny kumpeli wczoraj, ale nie byłam w stanie.
A, przefarbowałam włosy przynajmniej i miałam ochotę jakiegoś before/after wstawić, ale już tak się wkurzyłam ogólną sytuacją, że nic mi się nie chce. I mam wrażenie, że mi źle w tak ciemnych włosach -.- . Dobra, koniec z tym, z takich innych spraw:

Jak się ubrać na chrzciny? Elegancko czy bardziej na luzie? Jakieś pomysły konkretne? W niedzielę idę na taką 'imprezę', a ostatnie chrzciny na jakich byłam to moje własne i nie mam pojęcia.
  • awatar Streenesse †: też kawałek musze do swojej szkoly dojechac :P musimy dac rade :)
  • awatar pajaja: w sumie na chrzciny to elegancko ale bez przesady :) jak będzie ciepło to jakąś fajną sukienkę :) a co do włosów to chyba każdemu po zmianie się nie podoba tzn każdy ma takie jakby wrażenie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
No i zrobiłam .
Jestem bardzo zadowolona, chcę już następny > .
Na początku w ogóle nic nie czułam, potem zaczęło boleć bardziej. Śmieszne uczucie .

Wiecie co, ciężko mi się przyzwyczaić do tego, że już wrzesień. Pierwszy raz od 12 lat nie poszłam do szkoły i nie mogę sobie uświadomić, że niektórzy mają już szkołę podczas gdy ja się obijam jeszcze miesiąc .
Z drugiej strony ciężko mi się będzie przestawić w październiku i tego się trochę obawiam, rozleniwiłam się strasznie (jeśli to możliwe, zawsze byłam leniem...) . Trzeba jednak korzystać z tego wolnego póki jeszcze jest, niektórzy znajomi się rozjeżdżają już za tydzień, ciekawi mnie jak będą wyglądać nasze stosunki za parę lat. Podejrzewam, że nie przetrwają, w sumie łączyło nas to, że byliśmy razem w gimnazjum, część z nich w liceum i tak jakoś trzymaliśmy się razem chociaż byliśmy zupełnie różni. Teraz już tak nie będzie.
  • awatar bede-chuda: Ile dałaś za tatuaż? ;]
  • awatar pomme, poire ou persil?: link, link, poproszę xD
  • awatar pomme, poire ou persil?: raczej sklep internetowy, bo odezwał się we mnie głos rozsądku i stwierdziłam, ze nie kupie oryginalnych, ponieważ to mój kaprys i za rok przestaną mi się podobać. w dodatku, zeby mnie kasa nie kusiła, kupiłam laptopa, więc już mnie nie stać na buty od campbella
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Zostałam zaproszona do zabawy "my top songs award",dzięki http://miserableteen.pinger.pl/ .
Ciężko mi było wybrać, bo jest dużo pojedynczych piosenek, które lubię, wybierając je kierowałam się tym czego ostatnio słucham, albo co nigdy mi się nie znudzi .

1. The White Stripes - Seven Nation Army
2. Tricky - Hell Is Around The Corner
3. The Kills - Future Starts Slow
4. Muse - Eternally Missed
5. The Pierces - Space & Time
Zapraszam do zabawy:

http://strenesse.pinger.pl/
http://mowmisylwik.pinger.pl/
http://majself.pinger.pl/
http://misscaroll.pinger.pl/
http://krzysiek162333.pinger.pl/
http://pajaja.pinger.pl/
http://retour-a-noir.pinger.pl/
http://mada.pinger.pl/
http://ferby.pinger.pl/
http://aaksamitniee.pinger.pl/
 

 
Robię tatuaż w piątek.
Boję się reakcji najbliższego otoczenia, już jedna bliska koleżanka była w wielkim szoku jak się dowiedziała i zadała mi masę bzdurnych pytań ("ale przemyślałaś to? wiesz, że to na zawsze?" i ciekawa reakcja:"nigdy bym się po Tobie tego nie spodziewała!" -wtf?! kumplujemy się od gimnazjum, a w tamtym czasie miałam okres największej fascynacji piercingiem i tatuażami, swoją drogą cieszę się, że wtedy nic sobie nie zrobiłam w przypływie chwili, bo nie wiadomo jakbym dziś wyglądała ) no bez przesady, ot tak sobie nie wymyśliłam, że idę robić tatuaż .
Jeszcze bardziej stresują mnie rodzice, jako, że są baaardzo konserwatywni w wielu sprawach, a ja jestem złym dzieckiem, bo nie myślę tak jak oni... czasem się zastanawiam jak wyrosłam na osobę jaką jestem mieszkając przez te wszystkie lata z nimi i nie dałam się im w ogóle przekonać do tego, żeby myśleć i robić to co oni.
Dalej nie wiem co ze studiami, ale w tej chwili o tym nie myślę i szczerze mówiąc mam to gdzieś. Sama nic nie zmienię, mam już alternatywę jeśli się nie uda, a jak się uda to będę zadowolona.
Szczerze mówiąc mam ochotę jak najszybciej wyprowadzić się z domu, od połowy gimnazjum chyba o tym myślę... nie jest mi jakoś tragicznie z rodzicami, ale widać między nami różnice w myśleniu o różnych sprawach, właściwie o większości spraw, a oni zawsze wiedzą najlepiej i nie da ich się przegadać. Do tego ostatnio słyszę ciągłe narzekania, na moją starszą siostrę i parę innych osób, nakręca to babcia, która mieszka obok nas. Dziś na przykład obudziła mnie rozmowa jej z moja matką o tym, że jak oni mogli mi pozwolić iść na studia do innego miasta skoro jestem potrzebna tutaj (nie chcę wyjaśniać całej sytuacji, ale w moim domu zawsze powinien ktoś być ze względu na matkę, jak ja wyjadę to już nie będzie tak łatwo o to), a druga sprawa - jak to możliwe, że moja 30letnia siostra mieszka z chłopakiem bez ślubu, co to ludzie powiedzą i inne głupie teksty... zastanawiam się jak to będzie za parę lat gdy ja będę chciała coś podobnego zrobić. Nie dość, że nie chcę brać w przyszłości ślubu kościelnego, bo jestem niewierząca (rodzice gorliwi katolicy...) to pewnie też nie będę długo rozważać zamieszkania z chłopakiem. Chyba mnie wydziedziczą...
  • awatar Streenesse †: aach... tatuaze sa super ! Ja sama tez bardzo chce jakis sobie zrobic a moze nawet kilka :P a rodzice jakos to musza przebolec..studia beda na pewno !!
  • awatar olgulka: trzymam kciuki za studia :D
  • awatar Mała Czarna.: na pewno pokażę :) .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ehh... to zacznę od początku. Tydzień temu *przez przypadek* dowiedziałam się, że mogą nie otworzyć mi kierunku studiów, bo jest za mało chętnych. Wpadłam w panikę, zaczęłam szukać jakiejś alternatywy i nawet się udało. W tym samym czasie napisała do mnie dziewczyna w sprawie mieszkania, opisałam jej sytuację. Chwilę potem komp mi padł na kilka dni i dołowałam się w domu. Jak już go odzyskałam okazało się, że ta dziewczyna miała tak samo rok temu, zaczęłyśmy ze sobą rozmawiać, jeszcze później się okazało, że jesteśmy z tego samego miasta, ona studiuje ten kierunek na który ja się wybieram, nawet na rysunek chodziłyśmy do tej samej szkoły. Zadzwoniłam do biura rekrutacji, nie dowiedziałam się konkretów, ale się nie dziwię, sami nie mogą ocenić ile osób się zapisze w ciągu 2 tygodni, ale co teraz mam robić? Tak sobie myślę, że teraz dużo osób poprawia maturę i będzie więcej chętnych na wszystkie kierunku, a rekrutacja chyba w większości kończy się na początku września? [przynajmniej na lubelskich] To by znaczyło, że niektórzy mogą zdawać jeszcze na mój kierunek i zapełniliby limit, wystarczy, że 3-4 osoby dołączą. Problem jest z mieszkaniem, bo ja jestem skłonna go szukać i wynająć teraz - no sorry, ale 26 września nie będę szukać mieszkania, bez przesady. Do tego mam już z kim je wynająć. Gdyby nie otworzyli kierunku to mogę iść na inny wg babki z biura rekrutacji, bo bardzo nie podoba się moim rodzicom. Plan mam taki, że wynajmę mieszkanie na jeden semestr najpierw i jak nie zrobią mojego kierunku [a inne mnie nie interesują "na stałe"] to pójdę na te pół roku na inny, a drugie pół roku będę pracować i za rok będę zdawać gdzieś indziej. Rodzice robią problem, czują się oszukani, bo przecież nie chciałam w swoim mieście studiować, bo chciałam iść tylko na ten jedyny kierunek. No kurwa, ale co mam robić skoro taka sytuacja jest niepewna? Idę się dziś spotkać z tą dziewczyną i w sumie nie wiem do końca co robić, bo dziś mi wykład zrobili, że oni nie będą płacić za moje utrzymanie jak nie będę studiować tamtego kierunku, bo resztę mogę studiować u siebie [no ciekawe, jak się 2 rekrutacja kończy 1 września u nas, a tam się dowiem czy utworzą kierunek 26...]
Nie lubię takich niejasnych sytuacji, a tymbardziej nie lubię dyskusji z moimi rodzicami, którzy w wielu przypadkach nie mają racji i kierują się dziwnymi zasadami gdy większość ludzi stwierdzi, że powinno się robić inaczej. Cud, że w ogóle na studia w innym mieście mi "pozwolili" -.-
Mam dosyć już tego.
Mam nadzieję, że coś z tego zrozumieliście.
  • awatar Streenesse †: masz racje musze jakos zamienic te moja zazdrosc ale to jest strasznie trudne :P
  • awatar Gość: słabo ;/
  • awatar Streenesse †: ulozy sie ze studiami na pewno :) i tez mysle ze te 4 osoby jeszcze dolacza po poprawkach :) ech...rodzice oni wiedza co zrobic zeby czlowieka sprowadzic na ziemie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
W skrócie: mam problem ze studiami, nie miałam przez kilka dni dostępu do komputera, bo miałam jakiegoś wirusa, który nie dał się tak łatwo usunąć, ogólnie czuję się beznadziejnie, potem napiszę więcej, teraz idę ochłonąć.